Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

lipca 20, 2021

Rezydencja - Laura McHugh

Rezydencja - Laura McHugh



Arden po śmierci swojego ojca dostaje w spadku dom. Piękna posiadłość Arrowood, która w jej rodzinie jest od pokoleń, a przez ostatnie siedemnaście lat stała opuszczona.
Arden będąc na ostatnim semestrze rzuca studia i postanawia po kilkunastu latach wrócić do swojego rodzinnego domu. Powrót Arden do posiadłości łączy się z ciekawością ze strony sąsiadów. A w niej samej wzmaga chęć poznania prawdy.


W dzieciństwie sprzed ich domu zostają porwane jej dwie malutkie siostry. Dziewczynki były wtedy pod opieką Arden. Pamięta ona tylko odjeżdżający spod domu żółty samochód.


Po latach zaginięcie staje się nierozwikłaną zagadką. Do dziewczyny zgłasza się samozwańczy młody detektyw, który pragnie napisać książkę o sławnych sprawach sprzed laty. Czy mu się uda?


Jedynym podejrzanym jest mężczyzna mieszkający w sąsiednim miasteczku, który pasjonował się fotografią domów i dzieci. Jednak nigdy mu nic nie udowodniono, a piętno porywacza zostało do niego przylepione już na zawsze. Stracił rodzinę, pracę i dom. Czy był temu winny?


Sama Arden nosi w sercu blizny z którymi stara się żyć. Żyje wspomnieniami, zmaga się z nostalgią „gorzko‒słodka tęsknota za czasem i miejscem, które zostawiliśmy za sobą”, które jest głównym powodem jej chęci powrotu do posiadłości, mimo sprzeciwu swojej matki. Z jakim sekretem mierzy się młoda dziewczyna?


Czytając miałam nadzieję, razem z Arden rozwikłać sprawę zaginięcia jej sióstr. I dowiedzieć się jakież to tajemnice osobiste skrywa dziewczyna. Taka wiekowa rezydencja skrywa nie jeden sekret. Pamięć to dziwna rzecz. Czy to co pamiętamy z dzieciństwa jest prawdą? Czy tylko chcemy żeby taką była?


Samo zakończenie, to co stało się z dziewczynkami było dla mnie zaskoczeniem. Aczkolwiek to co działo się później już mi się nie podobało. Chciałabym tu większej sprawiedliwości.


Lubię takie książki. Owiane tajemnicą gdzie narracja prowadzona jest w formie pierwszoosobowej. Książkę przeczytałam prawie na raz. Utonęłam w tej historii wraz z Arden.



Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: Thriller
Liczba stron: 360
Data przeczytania: 11/07/2021
Moja ocena: 7/10


listopada 16, 2019

Ósme życie (dla Brilki)

Ósme życie (dla Brilki)

Ósme Życie (Dla Brilki) - Nino Haratischwili





Jest to powieść, która chwyta nas w swe szpony i nie chce puścić przez wiele godzin. Wciąga nasze uczucia i zgrabnie nimi manipuluje.

Rodzinna saga przedstawia burzliwe losy poszczególnych bohaterów na przestrzeni stulecia. Żyjemy z każdym z nich, wspólnie przeżywamy, kochamy i cierpimy.

Ta piękna opowieść zaczyna się z początkiem pierwszej wojny światowej i trwa przez kilka pokoleń rodziny słynnego gruzińskiego cukiernika. Narratorką książki jest Nica – ciotka Brilki, dla której powstała spisana kronika rodu Jaszich. Nica jest prawnuczką Anastazji – „głowy rodu”, pochodzi z Tibilisi, ale w momencie spisywania historii mieszka w Berlinie. Żyje jakby w ciągłym letagu, gdzieś obok. Dzieje rodziny są przez nią przedstawione z lekką ironią, jak i szacunkiem.


"Historie nakładają się, zachodzą na siebie, są ze sobą zrośnięte, a ja próbuję rozsupłać ten kłąb, bo przecież rzeczy trzeba opowiadać po kolei. Nie da się ująć w słowa jednoczesności świata."




Pewnej mroźnej zimy 1900 roku na świat przychodzi Anastazja. Jako jedna z czterech córek zamożnego czekoladowego producenta otrzymuje dobre wykształcenie i żyje „na poziomie”. Pragnie zostać baletnicą i wyjechać do Europy aby tam tańczyć na słynnych paryskich scenach. Ojciec wpycha ją w ramiona znanego białego porucznika, dla którego Stazja odkłada marzenia na później. Dzień po ślubie Simon wyjeżdża do Moskwy i zostawia żonę w kraju w którym sytuacja drastycznie się pogarsza.

Jak potoczą się losy Stazji i jej cenionej rodziny?

Czuć wszechobecną politykę. Autorka wplata losy swoich bohaterów w tło uciemiężeń spadających na ich kraj. Na ich przykładzie ukazuje jak wyglądały realia życia pod okupacją. Życie w którym dominuje strach, nienawiść i zdrada, gdzie przeciwstawiają się ciągła walka o lepszy byt, miłość i nadzieja.  


Z początku powieści trzeba wpasować się w ten styl i złożoność. Bardzo ciężko ocenić tego typu książkę. Pierwszy tom chłonęłam jak gąbka w oczekiwaniu na drugi, który przyznam, trochę mi się wlókł. Nie jestem fanką historycznych faktów, więc gdy opis był zbyt obszerny to ze wstydem przyznaję tylko szybko przebiegałam po nim oczyma.



„Ósme życie” Nino Haratischwili to jedna z tych książek, które jeszcze długo po przeczytaniu zapadają głęboko w nas. Nostalgiczna, a po jej przeczytaniu czułam się wymęczona.

Polecam choć zapewne nie każdemu przypadnie do gustu.

listopada 16, 2019

Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu

Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu



Na "Zwiadowców" trafiałam już kilkukrotnie. Tylu pozytywów nasłuchałam się o tej książce, że postanowiłam się w końcu za nią zabrać.

Chłopiec bez nazwiska, który został pozbawiony rodziny wychowuje się w zamkowym sierocińcu. Historia Willa zaczyna się w Dniu Wyboru. Pięcioro przyjaciół – piętnastolatków zostaje przydzielonych na nauki do różnych Mistrzów sztuk na zamku. Will przeświadczony o bohaterstwie swojego ojca marzy aby zostać rycerzem. Niestety do szkoły rycerskiej wybierani są tylko rośli i silni chłopcy. Will do takich nie należy - jest niski i drobnej budowy. Obawia się o swój los, który zależy w głównej mierze od decyzji barona zamku.


Chłopcu zostaje zaproponowane przystąpienie to owianych tajemnicą Zwiadowców. Ale Will wcale o tym nie marzy. Chce być kimś innym. Tym bardziej, że na nauki miałby przystąpić do ponurego osobnika, którego wszyscy się boją.

Chłopiec nie ma łatwego startu. W sierocińcu jako jedyny nie wie skąd się wziął, dodatkowo dokucza mu silniejszy rówieśnik Horace. a najbliższa przyjaciółka okazuje się skraść jego serce. 
Moim mistrzem książki został posępny Halt. „Gdybyś naprawdę pomyślał, to byś nie pytał.” 

Czy młody Will odnajdzie swoje szczęście?

Ruiny Gorlanu otwierają przed nami piękny świat 14 tomowego cyklu o odważnych zwiadowcach. W serii odnajdziemy prawdziwie męską przyjaźń, szacunek i przywiązanie. Znalazło się też miejsce na małą miłość.

Trochę ciekawi mnie wykreowany świat. Niby jest to fantastyka ale brak tam czegoś magicznego. Jest wyimaginowany świat i kilka potworków ale mnie osobiście przydałyby się do dopełnienia jakieś czary.



Książka ta bym powiedziała, iż jest typowo młodzieżowa. Styl i szyk plasuje tą powieść pomiędzy Eragonem, a Harrym Potterem. Autor nie zasypuje czytelników nużąco długimi czy też wyszukanymi opisami. Czyta się bardzo lekko i przyjemnie.

"Halt nie odezwał się ani słowem. Jednak gdy Will spojrzał na swego mistrza, napotkał wzrok ponurego zwiadowcy, który po prostu skinął głową. A Will wiedział, że znaczyło to więcej niż całe tyrady pochwał z ust kogoś innego."

Szczególnie poleciłabym ją młodszym odbiorcom, którzy pragną rozpocząć swoją przygodę z serią fantasy.

listopada 16, 2019

Hopeless

Hopeless



To był mój kolejny pierwszy raz z książką Colleen Hoover.

Jedni powiedzą, że to typowa babska książka bez polotu, wyciskacz łez dla nastolatków, przeciętne romansidło. Okey, jest miłość i są nastolatki.

Bohaterka książki to siedemnastoletnia Linden Sky, mieszka z kochającą mamą, nie uczęszcza do szkoły, uczy się w domu pozbawionym telewizora, komputera, czy nawet telefonu stacjonarnego. Nudę zabija czytaniem książek, bieganiem oraz zajadaniem lodów przed telewizorem swojej sąsiadki, która jest jedyną i najlepszą przyjaciółką.

Jej życie wywraca się gdy Sky poznaje Deana Holdera, chłopaka o złej reputacji, który od początku dziewczynę trochę przeraża. Przy chłopaku, Sky targają uczucia jakich do tej pory nie znała. Jak sobie z nimi poradzi? Dodatkowo Holder wydaje się skrywać jakieś tajemnice.


Colleen ukazuje nam w swoich książkach pierwsze świeże i nastoletnie miłości. Może jest to trochę wyimaginowane, a może właśnie takie jest życie. Wszakże nie każda osoba dała by sobie radę z problemami którymi autorka obarcza swoich bohaterów.

Rzadko kto potrafi tak pięknie przedstawić miłość – bezwarunkową, pełną oddania i o ogromnej przyjaźni. Historia Sky pochłonęła mnie w całości – można powiedzieć, że utonęłam w morzu uczuć wylewających się na mnie z tej opowieści.



Prawdziwa miłość przetrwa wszelkie trudności – na pewno nie jest to wyłącznie opis relacji damsko-męskiej. To znajdziemy w tej książce. Magią są tutaj uczucia.





"-Zakochiwać się. Szukałeś słowa mocniejszego od "lubić", ale słabszego od "kochać". Oto ono. Śmieje się raz jeszcze, ale tym razem z ulgą. Obejmuje mnie i całuje. -Zakochuje się w tobie, Sky-szepcze tuż przy moich ustach.-Strasznie się zakochuje."




Książka mi się podobała. Lekka, bez zawiłych wątków. Opowiadana historia jest wciągająca. Czytało mi się bardzo przyjemnie, w sam raz na jesienne wieczory.

października 15, 2019

Druga szansa

Druga szansa





Z entuzjazmem za „Drugą Szansę” chwyciłam po owocnym przeczytaniu „Szeptuchy”.

Spodziewałam się historii opowiedzianej w podobnym klimacie. Nic bardziej mylnego. Sama okładka książki mówi nam, że nie będzie to komedia.

Pewnego dnia nasza bohaterka budzi się w pokoju którego nie zna. Jest zdezorientowana, nie wie gdzie jest, a co najgorsze kim jest. W odbiciu lustra nie poznaje samej siebie.
Przestraszona Julia okazuje się być w ośrodku pomocy osobom pozbawionym pamięci. Myślę, że to najgorszy lęk każdego z nas, nie wiedzieć kim się jest.

Od pierwszej „pobudki” w Drugiej Szansie, Julce pomaga pani Zofia. Korpulenta opiekunka pacjentów ośrodka. Prowadzi z dziewczyną sesje podczas których opowiada jej o przeszłości, rodzinie i jej sytuacji.

W zakładzie dziewczyna poznaje dwudziesto-kilku letniego Adama, typ łobuzera „co to nie on”. Zaprzyjaźniają się, choć nie od razu. Adam który jest w ośrodku od trzech lat daje całkowicie inne spojrzenie na realia szpitala. 
Okazuje się, że do zakładu przyjmują osoby tylko samotne, pozbawione rodziny. Miejsce okazuje się dla dziewczyny niezwykle mroczne i tajemnicze. Dodatkowo słyszy szepty, oraz widzi rzeczy których nikt inny nie dostrzega. Początkowo zrzuca to na garb leków które przyjmuje. Ale czy na pewno, to ich działanie?



Wykreowana przez pisarkę rzeczywistość wprowadza nas w świat tajemniczości i ciągłego napięcia. Oczywiście przy każdej opowieści potrzeba kilku stron by się wkręcić. Momentami akcja wgniata w fotel, po czym wraca na stabilne tory by zaraz potem znów nas zaskoczyć.

Przyznam, że książkę połknęłam w dwa dni. Pierwszego dnia czytania to był tylko początek, a drugiego jak zaczęłam rano tak skończyłam w nocy. Musiałam! Inaczej nie znając zakończenia nie mogłabym zasnąć. Trochę z ciekawości, ale głównie dlatego, że się trochę bałam. Moja wyobraźnia po zmroku lubi sobie ze mnie płatać figle. Przy tej książce, w której panuje szpitalna grobowa  cisza, słychać tajemnicze szuranie wózków, skrzypienie drzwi i najstraszniejsze - kraczenie kruków, czytanie jak na szpilkach gwarantowane.

Zakończenie książki? – Jak najbardziej na tak. Ładnie wszystko dopina.

Pani Katarzyna zostawiła sobie zakończenie które można by pociągnąć dalej. Jeśli będzie kolejna część, może po nią sięgnę. Ale nie będzie to książka na którą nie mogę się doczekać.


Ogólnie polecam.


października 15, 2019

Szeptucha - znachorka ciała i dusz

Szeptucha - znachorka ciała i dusz



Nie przepadam za polskimi pisarzami. Tak z założenia. Chyba wspominałam o tym przy okazji Pana Remigiusza. Mam też tak, że z zasady nie czytam książek które mają ocenę poniżej 7, chyba, że ktoś mi ją poleci.


Miałam ochotę na coś ot tak lekkiego z nutką tajemniczości, równocześnie założyłam sobie czy przeczytam książki które dostały tytuł „Książki roku 2018” na lubimyczytac.pl
W kategorii fantastyka pierwsze miejsce zajęło „Przesilenie” (w moim mniemaniu-całkiem słusznie), czwarta część cyklu „Kwiat paproci”. Głupio zaczynać od środka, tak więc trafiłam na Szeptuchę. Część pierwsza - ocena 7,22 – mogłam czytać.



Historia przenosi nas w świat, który zaczyna się od „co by było gdyby” Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu.

Książka opowiada o losach Gosławy Brzózki. Młoda dziewczyna Gosia, absolwentka studiów medycznych której do uzyskania upragnionego zawodu lekarza zostały do odrobienia roczne praktyki u szeptuchy.
Gosława typowa mieszczanka z Warszawy trafia do wiejskiej znachorki w Bielinach. Dla dziewczyny to katastrofa. Nie cierpi ona wszelkich robaków owadów czy innych insektów. Panicznie boi się zarazków. Jak przystało na pogański kraj, ludzie wierzą tu w wielu bogów, mają swoje obrzędy, rytuały i zabobony. Dziewczyna jest zapartą ateistką także nie uśmiecha jej się pomoc na wsi przy pomocy jakichś tam ziółek.
Niestety dla uczennicy szeptuchy, Bielińska wieś sprawi, że jej życie zostanie wywrócone do góry nogami. Bogowie istnieją, a jakże. Jak Gosia poradzi sobie z taką rewelacją?

Pojawia się, tak lubiany przez dziewczyny (a bynajmniej przeze mnie) wątek miłosny, przystojny uczeń wiejskiego żercy zawróci w głowie również i Gosi. Co z tego wyniknie?



Powieść czyta się niezwykle lekko, a co najważniejsze z humorem. Przygody Gosi oraz jej temperament sprawią, że na twarzy czytelnika zawita nie jeden uśmiech – a przynajmniej ja się nie raz roześmiałam.

Myślę, że trzeba na nią znaleźć odpowiednią chwilę i spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka.
Co zaskakujące, książka ma bardzo odmienne chwiejne oceny, albo bardzo niskie albo wysokie. Większość negatywnych opinii dotyczy nastoletniego zachowania Gosi. Oczekuje się od niej pro-rodzinnego i poważnego podejścia do życia. Ciężko mi się zgodzić z tą opinią. Każdy z nas już dorosłych ma w sobie troszkę z dziecka.

Po czasie mogę stwierdzić, że „Szeptucha” należy do jednych z moich ulubionych książek.




lipca 15, 2019

Drzewo Anioła

Drzewo Anioła


Odkąd przeczytałam pierwszą książkę Lucindy Riley mogę stwierdzić, że zakochałam się w jej twórczości. Po czasie postanowiłam sobie zrobić przerwę od historii Siedmiu Sióstr i po przeczytaniu kilku kryminałów, spojrzałam na półkę „co by tu dalej” i automatycznie skierowałam się ku książkom Lucindy (kilka ich mam w swojej kolejce 😊).

Chwyciłam po „Drzewo Anioła”.

Historia zaczyna się od świąt Bożego Narodzenia (pewnie stąd ta przypominająca święta okładka - proszę się nie zrażać). Do rodzinnej posiadłości Marchmont położonej na pięknych wzgórzach Walii przyjeżdża Greta. Piękna ponad pięćdziesięcioletnia kobieta nie była w tym domu przez wiele lat, wszystko to za sprawą wypadku, w wyniku którego nie pamięta większości zdarzeń ze swej przeszłości. Przez 20 lat ukrywała się w swoim mieszkanku w Londynie, gdyż obawiała się konfrontacji z hałasem miejskiego życia. 
Na wspólne rodzinne święta zjeżdża za namową swego wiernego przyjaciela Davida, który jako jedyny jest jej łącznikiem ze światem oraz towarzyszy jej od dnia w którym wybudziła się zagubiona w szpitalu.

Greta nie czuje się dobrze wśród ludzi którzy są jej bliską rodziną a nie rozpoznaje nikogo. Podczas świątecznego poranka, kobieta spacerując po dworze trafia na mały nagrobek na leśnej polanie. Okazuje się, że grób należy do trzyletniego chłopca, który jak wynika z napisu okazuje się, że był jej synem. To szokujące odkrycie sprawia, że w umyśle Grety otwierają się drzwi prowadzące do dawnych wspomnień.

Cofamy się w przeszłość, ku młodzieńczym latom Grety.  Poznajemy historię trzech pokoleń kobiet -Grety, jej córki Cheski oraz wnuczki Avy. Każda postać inna, interesująca na swój sposób pod względem charakteru. Im bardziej poznawałam bohaterki tym bardziej się przywiązywałam i kibicowałam każdej oddzielnie.

Przeszłość cudownie wplata się w teraźniejszość. 

Im dalej i im głębiej zaczytywałam się w historie bohaterów tym bardziej opowieść mnie poruszała i wciągała. Jest pełna skrywanej miłości, oddania, tajemnic, rodzinnych zagwozdek i intryg.

Kto okazał się tytułowym Aniołem?


Zauważyłam, że Lucinda w swych książkach opowiada zdarzenia przeszłości swoich bohaterów. Podoba mi się to, nadaje pewnego indywidualnego charakteru jej książkom.

Opowieść wzbudziła we mnie wiele różnych emocji. Czasem mam tak, że jak czytam coś naprawdę dobrego to wyłączam się na bodźce zewnętrzne. Przy tej w najbardziej emocjonujących fragmentach tak miałam. Damian do mnie mówił, a ja tylko kiwałam głową. Myślę, że większość z nas tak ma ;p.


„Apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Tutaj tak jest.

Czyta się bardzo przyjemnie, lekko i przez to, że książka wciąga to również szybko 😉.

Bardzo polecam osobom doceniającym takie rodzinne zawiłe dzieje.




lipca 15, 2019

W głębiu lasu wg Cobena

W głębiu lasu wg Cobena



Na półce mam już trzy książki Harlana Cobena, w tym jedna czeka na mnie od roku 😉
Ostatnio dostałam na urodziny „W głębi lasu” i pomyślałam – dobra, tak tego Pana zachwalają, że czas coś w końcu przeczytać.

Głównym bohaterem – narratorem – jest pnący się w karierze prokurator Paul Copeland. Dzięki jego punktowi widzenia opowieść staje się ciekawa a historia wciągająca.

Książka opowiada o zbrodni czworga nastolatków sprzed dwudziestu lat, choć odnaleziono ciała tylko dwojga z nich.

Paul był jednym z uczestników – opiekunów w obozie na którym doszło do zbrodni, a jedną z zaginionych osób, jak się okazało, jest jego siostra Camilla. Cała „akcja” zaczyna się w momencie gdy w ciele zastrzelonego dorosłego mężczyzny Paul rozpoznaje jedną z nieodnalezionych osób.

„Czy Camilla również przeżyła? Jeśli tak, to gdzie jest?”. Te pytania prześladują prokuratora przez cały czas. Ciągnie się za nim również skomplikowana rodzinna przeszłość.

Oprócz głównego wątku pojawia się kilka pobocznych, tj. aktualnie prowadzona przez niego sprawa oraz sytuacja rodzinna bohatera. Są to moim zdaniem dobrze wplecione zdarzenia które, które w odpowiednim momencie zlepiają się ze sobą.

Powoli, gdy już wszystkie zagadki zaczynają nam się rozwikływać a historia układać w chronologiczną całość. Niestety, ale łatwo można sobie dopasować poprawne zakończenie.


Książkę czyta się lekko, historia jest interesująca, nawet trzyma w napięciu.

Jeśli lubisz kryminały i nie masz niczego lepszego w zasięgu to śmiało przeczytaj. U mnie plasuje się tak w średnim pułapie.

Polecam na pierwszy kontakt z twórczością Cobena.


maja 08, 2019

Siedem sióstr - ale czy na pewno

Siedem sióstr - ale czy na pewno


"Nigdy nie pozwól, aby twoim losem rządził strach."


Jak dobra jest przeczytana książka zależy w głównej mierze od czasu kiedy po nią sięgaliśmy. To zupełnie tak jak z filmem, czy oglądanym serialem. W zależności od naszego danego humoru może nam się spodobać, lub nie. Jednego razu śmiejesz się jak głupi oglądając American Pie, a innego uważasz, że to żenujący film i zero śmiechu z Twojej strony. Osobisty przykład – horrory oglądam tylko po alkoholu i będę się śmiała. W przeciwnym razie nawet nie pomyślę o włączeniu strasznego filmu. Przy okazji, najgorsze (najlepsze) to te z egzorcyzmami. Czasami po dobrym wzruszającym filmie łzy ciekną nieustannie strumieniami i nie masz już ochoty przez następy miesiąc na takie płaczniki, albo jak nałogowiec oglądasz jeden za drugim i pogrążasz się w nijakiej melancholii.

Kolejna dygresja. W ocenianiu przeczytanych przeze mnie książek staram się kierować obiektywizmem, ale zawsze nie da się uniknąć w jakiejś mierze emocji i uczuć towarzyszących mi podczas rozpoczęcia i w trakcie czytania danej książki.






Siedem sióstr – trafiłam na nią z przypadku. Damian kupił czwartą część tej sagi, więc zobaczyłam ocenę (7.7 na lubimyczytac.pl) i zamówiłam część pierwszą. Kiedy już nadszedł „ten dzień”, który wyznaczony jest przeze mnie jako – tak, dzisiaj jest czas na tego rodzaju książkę, zaczęłam czytać. Z początku, do nowego autora trzeba się przyzwyczaić, każdy z nich ma swój unikatowy styl. Niektórzy pasują mi od razu, inni niekoniecznie. Opowieść zaczęłam z mieszanymi uczuciami.

Umiera tajemniczy ojciec sześciu adoptowanych córek, które zjeżdżają się do rodzinnego domu aby pożegnać tatę zwanego „Pa Salta”. Na początku pomyślałam, że przypomina to początek serialu Umbrella Academy, ale nie ma tu magii 😊. Siostry nazwane zostały imionami siedmiu gwiazd Plejady. Każda z nich jest inna, wyjątkowa pod względem wyglądu i charakteru.

Dziewczęta otrzymują od ojca list w którym daje on im wskazówki potrzebne do odkrycia miejsca swego pochodzenia. Każda pochodzi z innego zakątka świata.
Pierwsza część dotyczy najstarszej córki Mai, która żyje od dzieciństwa w bogatym i bajecznym zameczku „Atlantis”. Miejsce to znajduje się na odludnym półwyspie przylegającym do jeziora Genewskiego w urokliwej Szwajcarii.
Wskazówki dane Mai przez ojca naprowadzają ją na starą willę w Rio w Brazyli, gdzie zaczyna odkrywać to kim jest.
Tak naprawdę, dopiero w tym momencie książka zaczyna mi się podobać. Autorka miesza fikcję z  faktami historycznymi. Wciąga w swój zagadkowy świat. Czytałam ją jak zaczarowana. Pojawia się ogromna strata, wielka miłość oraz trudny wybór. Jest to opowieść niezwykle poruszająca.

Łyknęłam ją w dwa dni (500 stron z groszem), tak bardzo mi się spodobała. Przez to boję się troszkę sięgnąć po kolejną część.

"Miłości nie ogranicza odległość ani żaden kontynent. Oczyma sięga gwiazd."


Polecam bardzo serdecznie.

kwietnia 24, 2019

Nowa Läckberg – Złota klatka

Nowa Läckberg – Złota klatka



Zaczynałam czytać z pewną dozą niepewności. Przeczytałam przedmowę autorki w której pisze ona, że chciała napisać coś zupełnie nowego i odważnego. Dodatkowo, co było totalnym błędem przeczytałam kilka recenzji – z którymi teraz się nie zgadzam, były niepochlebne. Dotychczasowi „fani” Camilli piszą, że nie tego się spodziewali, że co kilka stron pisze ona o seksie (co nie mija się z prawdą). Pewnie dlatego, że jest zupełnie inna, stąd tylu niezadowolonych czytelników. Nie na to przecież się nastawiałam.



Kończąc książkę siedziałam z rozdziawioną gębą. Nie minęła minuta, kiedy napisałam do przyjaciółek „książka fantastyczna, nie takiego zakończenia się spodziewałam”. 


Już nie pamiętam jak trafiłam na pierwszą część słynnej sagi o Fjällbace, były części lepsze i gorsze - wiadomo, ale każda z nich zaskakiwała mnie swoim zakończeniem – czytałam jedną za drugą. Po skończeniu "Czarownicy" byłam zawiedziona, że nie ma już nic więcej. Potem oczywiście zapomniałam o autorce i znienacka dowiedziałam się o jej nowej powieści. Po zakupieniu książki trochę zwlekałam z jej otworzeniem – nie wciągnęła mnie ona też tak od razu.

Książka przeplatana jest wątkami z tego co było „kiedyś” i z czasu obecnego bohaterki, co nadaje jej pewnego charakteru. Opowiada historię Matyldy, młodej dziewczyny z Fjällbacki (i na tym koniec powiązań).  Matylda przeżyła ciężkie chwile w rodzinnym miasteczku, dlatego postanowiła zostawić za sobą dawne życie i uciec do stolicy. W Sztokholmie zaczyna nowe karty, zmienia imię, zaczyna studia oraz poznaje miłość swojego życia - Jacka. Faye wydawać by się mogło prowadzi życie idealne, żona milionera, mająca śliczną córeczkę, piękny dom, niepracująca, spędzające całe dnie za zakupach, czy spotkaniach z przyjaciółkami. Jednak to tylko pozory. Kobieta walczy codziennie ze swoim wewnętrznym mrokiem. 

Żyje w bańce, która pęka. Jedna sytuacja sprawia, że Faye zmienia diametralnie swoje nastawienie – otwiera oczy i wtedy tak naprawdę zaczyna się według mnie najciekawsza część książki od której ciężko się oderwać. Powieść przedstawia los pięknej i inteligentnej kobiety z mrocznym charakterem, która dla miłość i najbliższych jest gotowa na wszystko. Kobieta skrzywdzona zdolna jest zrobić znacznie więcej.



Proszę, przeczytajcie tę książkę do końca, ze świeżym spojrzeniem 😊.

kwietnia 16, 2019

Behawiorysta

Behawiorysta





„Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc że zabije wychowawców i dzieci. 
Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. 
Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. 
Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.”



Bałam się zaczynać tą książkę. Nie lubię takich w którym, to dzieciom staje się krzywda, a opis głosił, że tak właśnie będzie. Nie wiedziałam też, czego się spodziewać. Przyzwyczaiłam się do stylu Mroza z cyklu o „Chyłce”.

„Behawiorysta” to zupełnie coś odmiennego.

Książka opowiada o byłym prokuratorze - Gerard Edling, który ze względu na swój specyficzny charakter zostaje wplątany w całą kryminalną sprawę. Tytułowy behawiorysta, dokładnie odzwierciedla cechy przypisane do tej definicji. W przypadku Edlinga można śmiało stwierdzić, że to kontrola i nieustanna analiza zachowania osób w danej sytuacji to jego niepohamowana rzeczywistość i styl życia. Elegancki, pragmatyczny i elokwentny specjalista komunikacji niewerbalnej. Niestety poprzez swoje zachowanie nie posiada grona wielbicieli. Mimo wszystko to on daje książce aurę ciekawości.

Nie jest to kryminał pełen ekscytujących wydarzeń i zwrotów akcji. Książka jest pełna niebezpośredniej przemocy i agresji. Ale na spokojnie, nie czytałabym krwawej rzezi – bardziej opiera się ona na podejściu o podłoże psychiczne. Wiele w niej moralnych decyzji, między „dam się zabić, czy zabiję drugiego człowieka?” Poprzez behawiorystę zaglądamy do bezwzględnego umysłu mordercy, dla którego odpowiedzi na takie pytanie to zgoła czysta przyjemność.

Nie od początku książka mnie wciągnęła, męczyłam ją tak długo, dopóki fabuła nie zaczęła nabierać tempa, czyli po ponad połowie książki.




Jakkolwiek nie spojrzeć by na zakończenie - nie zawiodłam się. Książka mi się podobała. Polecam. 


kwietnia 04, 2019

Zostań, jeśli kochasz

Zostań, jeśli kochasz



Po książkę chwyciłam przypadkiem. Ani trochę nie żałuję.

Cała opowieść wiąże się z trudnym wyborem, przed którym staje główna bohaterka.
Mia, zwykła licealistka która pięknie gra na wiolonczeli, a jej marzeniem jest dostać się do prestiżowej szkoły muzycznej w Nowym Jorku. Mia ma kochającą rodzinę, oraz przywiązanego do niej małego brata Teddiego. Dziewczyna ma także cudownego chłopaka Adama oraz wierną przyjaciółkę Kim. Zwykłe przyziemne problemy i wspaniałe życie.

Wszystko zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy rodzina postanowiła wybrać się na wycieczkę samochodową do przyjaciół. Podczas drogi dochodzi do katastrofalnego wypadku. Giną najbliżsi Mii, a dziewczyna trwa w stanie zawieszenia, pomiędzy życiem a śmiercią. Została sama. Okazuje się, że widzi swoje ciało i wszystko co dzieje się wokół niej. 
Od tej chwili powoli uświadamia sobie, że to ona sama musi dokonać wyboru, może poddać się śmierci i umrzeć aby połączyć się z rodzicami i bratem, lub zostać i w bólu walczyć o swoje życie.

Z jednej strony to co najgorsze – wypadek i śmierć rodziny,  zdarzyło się już na początku książki, z drugiej jednak, dla wielu osób, to co najgorsze, to dopiero byłoby dla nas poradzenie sobie w późniejszej sytuacji wyboru. Osobiście, nie wiem czy wybrałabym to co Mia.

Książka dzieli się na dwa spojrzenia, to co dzieje się wokół niej w szpitalu przeplatane jest wspomnieniami z życia Mii, oraz jej najbliższych. Poprzez spojrzenie na świat oczami nastolatki możemy jeszcze bardziej wczuć się w spokojne i szczęśliwe dotychczasowe życie Mii. Głębiej przeżywać to co ona.

Książkę czytało się przyjemnie. Zabawna i wzruszająca. Mocno nie wzrusza, choć skłania do refleksji. Pokazuje silne, niezachwiane wartości rodzinne, a także przywiązanie wśród przyjaciół, o które u większości z nas jest trudno.

marca 25, 2019

Byłam służącą w arabskich pałacach

 Byłam służącą w arabskich pałacach
                          

Sporo się słyszy i mówi o złym traktowaniu kobiet w krajach wschodnich. Niechciane córki, albo są uśmiercane jeszcze w łonie matki, lub jak w biednych rodzinach tuż po narodzinach. Jeżeli jednak rodzice zdecydują się na nią, to dziewczynka nie ma potem łatwego prostego życia.

Książka przedstawia życie kobiety od strony biednej służącej. Opisana jest przez Bibi, która z perspektywy pierwszej osoby opowiada nam swoją historię. Przedstawia swój los, począwszy od małej dziewczynki do „teraz”.

Bibi mieszka wraz z matką i starszą siostrą w małej wiosce w Indiach. Tam, kobiety zapożyczają się aby wyjechać do pracy jako „służące” w bogatym Kuwejcie, żeby zarobić dla swojej rodziny na lepsze warunki.



Bibi wydawać by się mogło, że za dziecka była rozpuszczona przez mamę. Jako mała dziewczyna nie przyjmowała do świadomości co się wokół niej dzieje, później jako dojrzała kobieta denerwowała mnie swoją naiwnością.

Książka zakrywa o nieprawdopodobną, dziewczynie przydarzają się same nieszczęścia. Mogłabym wyrazić swoją opinię na ten temat, aczkolwiek byłoby to zdradzenie wydarzeń.

Dawno nie miałam w rękach takiej książki i trudno mi się ustosunkować. Z jednej strony czyta się lekko i szybko, a z drugiej ciężko i miałam ochotę poprzerzucać parę stron do przodu.



Sama historia Hinduskich kobiet zmusza do refleksji. Książkę polecam, aczkolwiek z dystansem.

marca 20, 2019

A ja żem jej powiedziała, ale co?

A ja żem jej powiedziała, ale co?



Przyznam szczerze, że czuję nie małe rozczarowanie. Książka znajduje się na top liście i jest serdecznie polecana przez większość czytelników. Dodatkowo, widnieje na każdej półce bestsellerów w księgarniach, ale mnie osobiście jakoś nie urzekła. Może dlatego, że nie przywykłam czytać tego typu literatury i brak mi większego porównania? Chociaż to chyba tak nie działa. 

Wybrane krótkie felietony, może i mają rację bytu. Niektóre mnie zszokowały, zaciekawiły i nawet się szczerze uśmiałam. Ogólnie jej teksty mnie powalają, zawoalowane epitetami twórczymi – które nie jednemu mogłyby zostawić odcisk na pięcie. Nawet teraz czasem jej posłucham na instagramie.
Ale cały zbiór?
Fakt, Nosowska pisze od serca, szczerze i nie owija w bawełnę, ale według mnie książka jest o wszystkim i o niczym.
Skierowana tylko do babeczek? Myślę, że i niektóry faceci powinni pokusić się na przeczytanie kilku tekstów. Ale tylko z przymrużeniem oka.

Całość nie wnosi nic odkrywczego, czy twórczego. Z ciekawości lub z braku niczego innego pod ręką, można po nią sięgnąć.

marca 20, 2019

OSKARŻENIE - ale czy słuszne?

OSKARŻENIE - ale czy słuszne?
Wiele ciekawostek, niespodziewanych zwrotów akcji i wstrząsających wydarzeń



Cóż,  książka zakończyła się z takim impetem, że trudno mi sobie przypomnieć od czego się zaczęła.

Ale od początku
Poprzednia część, „Inwigilacja” kończy się dla Joanny tragicznie w skutkach, a co za tym idzie, u Kordiana też nie lepiej. Tym bardziej nie mogłam się doczekać rozwinięcia tych wątków w „Oskarżeniu”.
Mróz nie zwodzi nas długo żmudnymi opisami i już na początku części dowiadujemy się czym dla Chyłki skończyło się oparzenie i co przyniesie dalej życie zawodowe Oryńskiemu.

Również, nie musimy wertować wielu stron aby poznać wątek kryminalny fabuły. Wynudzona siedzeniem w domu Chyła otrzymuje list od żony byłego opozycjonisty z prośbą o pomoc w sprawie męża. Twierdzi, iż odnalazła nowe dowody niewinności w sprawie. Bohater Solidarności - Tadeusz Teserewicz został skazany na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem czterech małoletnich chłopców. Joanna nie zainteresowałaby się za pewne sprawą, gdyby nie fakt, że tuż po otrzymaniu listu od Łucji, kobieta zostaje znaleziona martwa. Tajemniczo Kordian zostaje uwikłany w całą tą sprawę, co jeszcze bardziej zmusza ciężarną Chyłkę do działania. Co więcej pojawia się znany z pierwszej części czarny charakter, co dodatkowo podkręca zawikłanie całej historii.
Wątek jest zagmatwany i rozwija się w powolnym tempie, trochę zaskakuje mnie też samo ujęcie jego zakończenia. To tyle, by nie zdradzić nic więcej.

Historia Tatuażysty zepchnięta zostaje nijako na drugi plan - to dzieje się w sumie każdej części -  na pierwszy wyłania się sytuacja prywatna mecanasów.
Joanna nie ma lekko, życie ciężko ją doświadcza już od pierwszego tomu. Ten też nie kończy się pięknie. Jestem też ciekawa skąd Mróz czerpał wiedzę o kobietach w ciąży, ona je wędzoną makrelę z lodami waniliowymi na zmianę, naprawdę!
Kordian ma swoje wzloty i upadki. Ciągnie się za nim rodzinna sprawa. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach po które wkrótce sięgnę dopisze im choćby mała namiastka szczęścia.

Chyłka mimo okrągłości,  nie została pozbawiona swojego ciętego charakteru, za co serdecznie ją lubię.

Ta część, przypadnie jako jedna z  moich ulubionych w zmaganiach Chyłki i Zordona


Polecam fanom serii z Joanną Chyłka aby nie poprzestawali na pierwszych częściach bo warto sięgnąć po kolejne. 

marca 12, 2019

ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI

ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI




UWAGA troszkę spoiler



Zaczynając ją czytać miałam pewne obawy. Po kilku pierwszych stronach mogłam już śmiało stwierdzić, że książka mi się podoba. W połowie nie mogłam się oderwać, a po końcówce siedziałam z rozdziawioną gębą.

Książka bardzo wciągająca, można powiedzieć, że zjadłam ją na raz. Po przeczytaniu długo rozmyślałam o losach bohaterów.  Nie da się o nich szybko zapomnieć. Jakie przeżycia, wydarzenia i jakie wybory sprowadzają nas do miejsca w którym aktualnie się znajdujemy? Nie zdajemy sobie sprawy, że takie historie mogą dziać się tak blisko nas. W naszej społeczności, u naszej sąsiadki czy przyjaciółki.

Miłość od pierwszego spojrzenia, ona życzliwa i czarująca, on przystojny i bogaty. Para jak z bajki.

Niby historia oklepana, „psychopata przetrzymujący młodą kobietę”, a jednak treść książki – świat zbudowany przez B.A. Paris powoduje, że „Za zamkniętymi drzwiami” jawi się jako naprawdę godny thriller psychologiczny.

Podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji związanych z przeżyciami „idealnej żony”. Świat widziany jest oczami głównej bohaterki – Grace. Dużo emocji dodaje też przedstawienie książki w dwóch czasach zwanych przez autorkę – Kiedyś i Teraz. Przez co autorka daje czytelnikowi odczucie pewnej zachwianej stabilności.
W powieści nie znajdziecie zbędnych nudnych opisów, a akcja rozwija się zdumiewająco. Bardzo szybko dowiadujemy się jaki wspaniały jest Jack, i prawie od razu zaczyna się straszna historia Grace. Próby jej ucieczki od psychopaty kończące się za każdym razem dla niej katastrofą. Jack robi z żony chorą psychicznie kobietę, która nie ma się już do kogo zwrócić o pomoc. Kobietę trzyma przy nadziei tylko jej siostra. Millie jest dziewczyną z chorobą downa którą Grace obiecała się zaopiekować. Dziewczynka jest najważniejszą osobą w życiu Grace, stała się ona również bardzo ważna dla Jacka. Od pierwszego dnia po ślubie, Jack prowadzi z żoną psychologiczną grę, w której stawką jest życie biednej Millie.

Gdyby ktoś mi nie zdradził, że uda jej się uciec od Jacka, czytałabym końcówkę jak na szpilkach. Mimo wszystko dała sobie radę.

Czytałeś/aś? Co myślisz?

marca 08, 2019

Harry po raz setny

Harry po raz setny

harry potter i kamień filozoficzny


"Jeśli sądzisz,
że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła,
zwłaszcza wśród dzieci,
to niezawodny znak, że jesteś
MUGOLEM!"

Copyright © Magda's day , Blogger